5 (internetowych) grzechów głównych firm

Wiedza ogólna już nie wystarcza do ogarniania internetów. Wyszukasz sobie ciekawe treści, pośmiejesz się ze zabawnych obrazków i obejrzysz słodkie kociaki na youtube. Tyle. No może jeszcze wyślesz maila w sprawach zawodowych by nie było, że podstawowe umiejętności służą tylko rozrywce. Jednak jeżeli chcesz zrobić coś więcej, zwłaszcza gdy dotyczy to Twojej działalności zawodowej, przełoży się to na gotówkę w portfelu, to trzeba się doszkolić… lub postawić komuś flaszkę by nam pomógł. Tak niewiele trzeba by wzbudzić zaufanie, by nie popsuć lub zbudować pierwsze dobre wrażenie. Jasne, że upraszczam, ale od czegoś trzeba zacząć.

1. Brak firmowej domeny

Prowadząc małego bloga, prostą stronę domową, nie trzeba się martwić czymś takim jak unikalny adres. Można skorzystać z jednego z wielu darmowych aliasów. Jeżeli jednak chcemy zarabiać na tym co robimy to wydanie kilku złotych za pierwszy rok nie powinno stanowić problemu. Nie ufam firmom, które poskąpiły na domenę. Adres w sieci to Twoja wizytówka. Nie dałbyś potencjalnemu klientowi zatłuszczonej wizytówki, prawda?

2. Brak poszanowania dla domeny

Nie wiem, czy bardziej przeraża mnie to, że ludzie zapominają przedłużyć domeny, czy że nie widzą w tym żadnego problemu. Nie ta, to inna… Zobaczmy co się stanie jeżeli olejesz temat. Tutaj nie ma tłumaczenia „zapomniałem”. Jest to zbyt poważna kwestia jeżeli masz cokolwiek wspólnego z siecią. Do rzeczy, nadchodzi dzień gdy skończyła się ważność domeny:

a) Każda minuta offline Twojego biznesu to strata. W tym czasie nie będą składane zamówienia, ani nikt nie zapozna się z Twoją ofertą
b) Jeżeli nie opanujesz sytuacji i adres przepadnie to może go ktoś podkupić i wtedy:
– wszystkie pieniądze wydane na reklamę pójdą w błoto. Nikt do Ciebie nie trafi ze starych linków
– wszystkie pieniądze wydane na pozycjonowanie przepadną bo pozycjonuje się daną domenę. Nowa nazwa = wspinanie się od nowa w wynikach Google
– zmiana adresu bez płynnego przejścia i poważnego powodu doprowadzi do utraty zaufania w oczach klientów. O ile dowiedzą się o nowym adresie bo jak nie to…
– strata stałych klientów. Nie wejdą z zapisanej zakładki do Ciebie bo wyświetli im się brak strony
– ktoś może się pod Ciebie podszywać i naciągnąć ludzi na nie mały szmal. Z takim trudem budowana wartość marki przepada. Od razu proponuję porzucić wszystko i zająć się hodowlą jedwabników. Przy okazji trzeba będzie się sporo nachodzić po komisariatach w celu złożenia wyjaśnień.

Oczywiście nie tylko wszystko przepada, ale także znów musisz zainwestować ponownie te same pieniądze by odbudować to, co straciłeś.
Zawirowania z domenami zdarzają się nawet największym. Niech za przykład posłuży empik, który w 2008 nie przedłużył empik.com. Przyjaznepanstwo.pl, pod tym adresem były publikowane wiadomości mówiące o tym, co to nasz sejm robi by żyło nam się lepiej. Teraz jest tam coś zupełnie innego. Blog informujący o tym, co robi rząd by uprzykrzyć nam życie każdego dnia.

3. Brak adresów email w domenie

Nie ogarniam tego, a zdarza się to bardzo często. Ktoś zainwestował w domenę, niejednokrotnie ma na prawdę pro stronę www i… mail kontaktowy wyglądający mniej więcej tak: sklepspecjalistycznyfaraon@wp.pl. Ani to łatwe do zapamiętania i zapisania, ani eleganckie. Skoro potrafiłeś podpiąć adres pod hosting to i dasz sobie radę z założeniem skrzynki firmowej we własnej domenie.

4. Brak aktualizacji strony

Jeżeli nie sprzątasz regularnie w fizycznym sklepie, nie eksponujesz odpowiednio towarów to mniej sprzedasz lub całkowicie odstraszysz klientów. Takim Twoim sklepem jest Twoja strona. Co jakiś czas trzeba zrobić małe przemeblowanie no i pokazać klientowi, że żyjesz! Chowanie się między regałami nie jest dobrą strategią dlatego pisz co robisz, czym się obecnie zajmujesz, nad czym pracujesz. Brak aktualizacji strony to jasny sygnał, że biznes nie kręci się najlepiej! Masz nowe zlecenia? Pochwal się nimi. Trendy się zmieniają dlatego warto przewietrzyć galerię i dodać do niej to co obecnie jest na topie, a usunąć pracę uchodzące już za tandetne. Nieważne, że kiedyś były modne szeleszczące dresy, teraz tak ubrany na ulice nie wyjdziesz.

5. Korzystanie jedynie z fb

Bardzo się cieszę, że Twój profil lub fanpejdż jest wzorowo prowadzony. To dobrze. Trafisz do szerszego grona odbiorców. Czemu jednak porzucasz własną stronę lub jej w ogóle nie posiadasz? Media społecznościowe są uzupełnieniem! Dlaczego? Bo nie każdy ma w nich konto, nie każdy się w nich odnajduje i nie każdy im ufa. Dlatego pamiętaj o punkcie nr 4 i aktualizuj też swoją stronę. Nie musisz robić tego tak często. Ale raz na miesiąc spokojnie można coś dodać.
Paradoks polega na tym, że ludzie często wymieniają się na facebooku opiniami na temat tego, co zobaczyli na stronie www ponieważ to ona wyświetliła im się jako pierwsza, gdy wpisali nazwę firmy w Google, a zupełnie nie sprawdzają co dzieję się na fanpejdżu bo już się zrazili.

Są to niesamowicie podstawowe błędy. Wynikają może z faktu, że nasz rodzimy biznes dopiero się informatyzuje na szeroką skalę lub po prostu z braku potrzeby robienia czegoś dobrze.

blog2