Powroty

Cały czas pisałem i mówiłem jak, to brakuje mi czasów blogowania na Onecie. Głównie dla siebie, trochę dla innych. Bez napinki, by zrzucić ciężar z barków, dać odpocząć głowie i złapać dystans. Czemu mimo to do tego nie wróciłem? Nie mam zielonego pojęcia.

Pora wrócić do starego sposobu pisania, głęboko z serca, prosto z wątroby, gdzieś spomiędzy nerek :)

Ostatni tydzień, to jakiś totalny wylew szamba. Im więcej walczę, tym bardziej życie mówi hola hola, może kilka bitew wygrałeś, ale ta wojna należy do mnie. W sumie ma rację, na koniec i tak umrzemy. Jakby od tego nie próbować uciec, zapomnieć, unikać, nie dopuszczać do siebie, to jedyne co możemy zrobić to zaakceptować. Trochę o przemijaniu będzie, ale nie tak klasycznie, że stary jestem i w ogóle już pora się pakować. Choć ostatnio przy zakupie wina zostałem poproszony o dowód… damn… 31 lat i ktoś prosi mnie o dowód… Podobno wyglądam na 26, ale by mniej niż 18? Pan zdecydowanie powinien odwiedzić okulistę. Chyba, że… fuck… może, to był podryw? Głupi ja nie zostawiłem numeru telefonu do siebie. (więcej…)

Czytaj dalej

2/365 Przystanek

2/365
Czas płynie nieubłaganie, kolejny przystanek za nami.

Ile trwają Święta doskonale wiemy i data ich końca nie jest żadnym zaskoczeniem. Jednak nadal pozostają się ozdoby, które tworzą cały ten klima. Lampki choinkowe lubię mieć w pokoju rozwieszone cały rok. Niesamowicie mnie relaksują przywołując pozytywne wspomnienia. Gdy nadejdzie dzień, w którym należy pochować wszystko do pudełek na niemal rok, wtedy święta mają dla mnie swój prawdziwy koniec. W tym roku były wyjątkowe w dość specyficzny sposób. Stan psychiczny, w którym się znajdowałem zachęcał jedynie do świętowania własnego zgonu. Zgon na szczęście lub nieszczęście nie nadszedł. Tak jak atmosfera i emocje. Było źle i miało być jeszcze gorzej. Jednak wszystko się zmieniło nieoczekiwanie w Sylwestra. Nowy rok faktycznie przyniósł nowe możliwości. Pierwszy raz pożegnanie z Bożym Narodzeniem i jego symbolami nie wywołało smutku. Tak jak z nimi, tak żegnam się z tym co było złe, ten przystanek jest za mną. Zobaczymy co przyniesie kolejny :)

Czytaj dalej

1/365 Początek

1/365
Wszystko ma gdzieś początek i koniec.

Zdecydowałem się na projekt, w którym codziennie przez 365 dni wykonuje jedno zdjęcie i się nim z Wami dzielę by pobudzić swoją kreatywność. Zacząć ponownie dostrzegać miejsca, sytuacje, zdarzenia i osoby, które mnie otaczają. Już przed wykonaniem pierwszego zdjęcia byłem pewien co się na nim znajdzie.

Początek – studio dało mi bardzo wiele nowych możliwości, których nie miałem do tej pory i było na liście małych marzeń. Stało się początkiem nowej drogi, obecnie przyczyniło się do decyzji o projekcie.

Koniec – wpłynęło po części na koniec pewnej relacji, zakończyło pewien etap. Teraz pozostaje się dobrze wykorzystać, to co udało się osiągnąć i dalej iść przed siebie :)

Czytaj dalej

Co mnie kręci – Fotografia

Zainteresowań wiele, dlaczego więc zacząłem od fotografii? Myślę, że ten wpis będzie odpowiedzią nie tylko dla Was, ale przede wszystkim dla mnie :)

Ostatnio ktoś zapytał mnie, jak zaczęła się moja przygoda z fotografią i kiedy. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że nie potrafię udzielić na nie odpowiedzi. Ojciec kiedyś fotografował, ale mocno amatorsko, bawił się nawet w samodzielne wywoływanie klisz i robienie odbitek. Jednak było to daaaaawno temu i zdecydowanie nie w czasach gdy byłem na tyle świadom, iż mógłbym czerpać jakiekolwiek wzorce. Cały sprzęt z domowej ciemni, podczas wyprowadzki z Łodzi, trafił na śmietnik, bo „już się nie przyda”. W domu leżały 3 stare aparaty, z czego jeden sprawy. Żadne rewelacje, ot kliszowce w pełnym manualu. Żadnej pomocy ze strony automatyki :) Podejście do takiego fotografowania miałem jedno, jakoś w wieku 6-7 lat i zakończyło się cała prześwietloną kliszą :D Wszystkie zdjęcia były totalnie białe (wyglądały dokładnie tak). Nie wiem, czy to wina aparatu (kurwa mać, statystycznie choć jedno (więcej…)

Czytaj dalej

Czemu zbrzydło mi pisanie

Przy zapowiedzi poprzedniego wpisu na fb użyłem sformułowania, że szczerze jak za czasów bloga na Onecie. I faktycznie poprzedni wpis (tutaj) był tak szczery i od serca jak to tylko możliwe.

 

A skąd ten Onet?

Tam zacząłem swoją przygodę z blogowaniem i bardzo miło ją wspominam. W związku z tym, że najlepiej piszę mi się pod wpływem emocji, a emocji wtedy nie brakowało, to pisałem często. Zawsze mocno, dosadnie, z głębi siebie, autentycznie. Kiedyś bycie autentycznym charakteryzowało blogi. Bycie blogerem nie było powodem do wstydu, w sumie chyba nie było takiego pojęcia (więcej…)

Czytaj dalej