Internetowa mentalność biznesowa (przedruki)

Słowem wstępu. Jest to tekst (lekko zmodyfikowany) z poprzedniego bloga. Trzyma poziom, więc postanowiłem go przypomnieć, tym którzy nie mieli możliwości zapoznania się z nim wcześniej. Takich tekstów pewnie pojawi się jeszcze kilka, w różnych odstepach czasu.

Taka ciekawostka na którą natknąłem się nie tylko w swojej pracy ale również przemierzając sieć. Chodzi mi o kalkulacje opłacalności przyszłego internetowego biznesu oraz poszukiwania oszczędności na czym się da.

Gdy stawiałem pierwsze kroki w sieci, tworzyłem pierwsze żenujące strony www oraz chciałem rozkręcić coś własnego, poszukiwałem darmowego hostingu. Tak w kwestii wyjaśnienia, by coś pojawiło się w oknie naszej przeglądarki, musi być gdzieś hostowane. Można na domowym kompie ale czy pracuje on zawsze 24h na dobę i do tego 7 dni w tygodniu? A co z dużą ilością odwiedzin? Czy nasze domowe, często skromne łącze, w pełni pokrywające nasze potrzeby, wytrzyma szturm 10/100/1 000/10 000 osób dziennie?

Dlatego są firmy udostępniające nam swoje maszyny by te mogły przechowywać i przekazywać dalej nasze strony www przez 365 dni w roku. Nad samym podziałem tych maszyn nie będę się rozwodził ale ogólnie panują te same zasady co w realnym życiu(cholera w końcu te maszyny są realne) czyli samochodem osobowym nie przewieziesz 2 tonowej płyty na budowę, a ciężarowym molochem nie ma sensu wozić się po mieście. Rozwiązanie musi być dobrane z głową. I to właśnie na tym etapie zaczyna się lawina złudnych oszczędności.

Jednak wrócę na chwile do swojej historii. Tak więc poszukiwałem darmowych rozwiązań ale nie potrzebowałem dużo czasu by przekonać się, że nic nie jest za darmo. Na stronie pojawiały się paskudne reklamy zupełnie nie dopasowane do treści ani zawartości… baa one potrafią przesłaniać całą stronę! Wielu rzeczy nie da się na takim darmowym hostingu odpalić, wiadomo komuś się musi to opłacać. Do tego prędkość działania jest żenująca. STRONY PRACUJĄ! Musi się przetworzyć odpowiedni kod, który wymaga obliczeń, przeanalizowania odniesień itp itd. Wyjątkiem są strony wizytówki(grafika plus trochę tekstu do okola), tutaj wszystko wykonuje się po stronie naszego domowego komputera. Dodatkowo na prędkość wpływa lokacja takiego serwera, im dłuższa trasa, tym dłużej się jedzie, tłumaczyć nikomu nie trzeba. Darmowe/mega tanie rozwiązania znajdują się za granicami naszego kraju. Jak to połączenie hostingowego żalu i rozpaczy przekłada się na Ciebie? A no tak, że na swoją ulubioną stronę „wchodzisz” minutę. Irytujące prawda? A co kiedy na stronę ma wejść klient? I jest to kwestia tego czy podzieli się z nami swoją gotówką czy nie? A strona nie działa bo tanie serwery w USA akurat sobie odpoczywają?(jeszcze jestem właścicielem takich serwerów ale zayebisty.com jest już na rodzimej ziemi:) ). Na logikę: sprzęt kosztuje, prąd kosztuje, sprzęt się zużywa, a do tego sam się nie obsłuży, a ten co obsługuje chciał by jeszcze mieć się za co ubrać. Dobrze, koniec wywodów teraz wracamy do przedsiębiorcy.

Jakby taki nie doszły przedsiębiorca, a potencjalny bankrut, zapłacił informatykowi za dosłownie 2h pracy(oszacowanie potrzebnej mocy), to by to oszczędziło nerwów, nerwów oraz … całego czasu włożonego w biznes, który w raz z funduszami przepadnie. W najlepszym wypadku serwis nie będzie rozwijał się tak szybko, jak by tego dany człek chciał.

Dobrze, załóżmy że poszedł po rozum do głowy i wie już jaki „wóz” jest mu potrzebny. Tutaj znów zapala się lampa: „Ej stary! Nie przepłacaj, sportowe wozy to sportowe wozy! Każdy ma 4 koła i jeździ!”. W efekcie czego poszukuje się jak najtańszego rozwiązania. Przy przeglądaniu ofert niejednokrotnie one wyglądają identycznie, tylko cena się różni. Jak się myśli… to powinno to dać do myślenia! Czemu jeden oferuje parametry z kosmosu(brak limitów) i liczy sobie za to 50zł, a drugi ma nałożone limity i trzeba zapłacić 120zł, a do tego netto? Tutaj pojawia się metafora ciężarówki. Możemy ładować na nią towar, aż się coś nie urwie, tylko ani my nie dowieziemy towaru, ani ktoś z niego domu nie wybuduje na czas, wszyscy są stratni. Tak też jest z serwerem. Większość osób potrzebuje mało wydajnego rozwiązania ale niech trafi się taki co postawi serwis wielkością zbliżony nawet do niezbyt dużego grona? Gdzie będą miliony odwiedzin? Wszystko zajedzie, ani on nie zarobi bo jego moloch padnie, ani inni nie zarobią bo cała maszyna pójdzie w rozsypkę. Brak zarobku to jedno, a klient który już do nas nie wróci bo ma dość takich przygód to drugie.

Aspekty takie jak wyrzucanie klienta bo generuje za duży ruch na maszynie, która nie miała mieć ograniczeń pozostawię bez komentarza, a tak też się dzieje.

Kolejna historia to ludzie, którzy rozpoczynają duuuży biznes i potrzebują solidnego rozwiązania. Uważają, że taki hosting to właściciel za darmo prowadzi i ma gotówkę na czysto, pewnie nawet nieopodatkowaną. Biznes ma być w internecie bo nie trzeba płacić za lokal. Oszczędność pierwsza klasa. Ale czym jest taki hosting jeżeli nie lokalem jego działalności? Pisze taki człek z prośbą o zasponsorowanie maszyny o koszcie miesięcznym 1000zł. Do właściciela lokalu też by tak poszedł? Pan mi to wynajmie za free, jak mi się uda rozkręcić to Panu zapłacę ale nie całość! W końcu teraz to będę miał za darmo. A jak się nie uda to zostawię Panu to pomieszczenie brudne i podniszczone no bo się nie udało prawda? Serwer/hosting to taki sam koszt prowadzenia działalności jak każdy inny! Jak Cię nie stać to, albo się za to nie bierz,  albo wybierz coś tańszego, ale licz się świadomie z konsekwencjami!

Wybaczcie ten wpis o zagadnieniach technicznych ale chciałem ukazać dość ciekawy problem tkwiący w naszej mentalności.Starałem się też nie używać określeń i zwrotów typowo technicznych związanych z branżą hostingu by tekst był łatwiejszy w przełknięciu.

Natomiast jeżeli macie jakiekolwiek pytania odnośnie hostingu, stron www itp itd, to zapraszam do kontaktu :)

blog2