Moje przygody z programowaniem

Grafika powyżej nie jest przypadkowa. Z perspektywy czasu sam jestem w szoku, że nigdy nie poszedłem tą drogą na całego. Drogą tworzenia oprogramowania zmieniającego świat… no ok, choć wywołującego uśmiech… ok… wyświetlającego Helo World…  O! To akurat udało mi się osiągnąć :D Głównie na tym się kończyło… Gdyby „trochę” zafałszować rzeczywistość, mógłbym powiedzieć, że mam 25 lat doświadczenia w programowaniu. Moja pierwsza (nieświadoma) styczność z tematem, to był Basic na Comodore C64 (obrazek wyżej). Robiłem proste animacje, efekty przejść, a miałem 6 lat :) Przy obecnych trendach nie jest, to niczym zaskakującym. Jednak wtedy programujący 6 latkowie byli w USA oraz filmach… też produkcji USA.

Nastąpiła przesiadka na PC. Większe możliwości i zarazem większy poziom skomplikowania. Aplikacje nie były łatwo dostępne, o materiałach do nauki nie ma nawet co wspominać. Młody człowiek gra w gry, korzysta z aplikacji i wpada na pomysł, że fajnie było by coś samemu stworzyć, z czego będą korzystali inni. A w czym były robione moje ulubione gry?

C++
To nie był najszczęśliwszy wybór na pierwszy język :D Chyba jedynie głupszą opcją było chwycić się za assemblera… Do tej pory mam „C++ w 24h”. Nie polecam serii początkującym w jakimkolwiek języku. Skumałem mniej więcej czym są funkcje, procedury, zmienne, stałe itd. Jednak brak wsparcia kogoś z odpowiednią wiedzą doprowadził do szybkiego zniechęcenia. Do tego matematyka na poziomie szkoły podstawowej, to trochę mało.

C i… Assembler
Posiadając konsolę Playstation pierwszej generacji eksperymentowałem z tworzeniem gier, a raczej zacząłem robić pod to przymiarki, włącznie ze ściągnięciem z UK odpowiedniej developerskiej wersji konsoli. Koszt tej zabawy okazał się zaporowy. Skąd więc teraz jeszcze ten assembler? Kupiłem książkę o wirusach. W tamtych czasach były zjawiskiem fascynującym. Móc napisać własnego robaka, który płatał figle wydawała się idealną formą motywacji. Nabyłem książkę by zrozumieć… że nic z niej nie rozumiem. Byłem za głupi na ten poziom abstrakcji. Postanowiłem, że kolejny wybór będzie racjonalny…

Turbo Pascal
Tutaj na dwie raty plus przekonałem się jaka forma nauki działa na mnie najlepiej. Uczyłem się wpierw z jakiejś standardowej książki do nauki TP w szkole. Pojęć było zdecydowanie mniej niż w poprzednich językach. Poziom abstrakcji też mniejszy. W końcu zrozumiałem i coś tam potrafiłem. Do tego znałem gościa, który był magikiem od kodu. Prawdziwy Neo Turbo Pascala. Sam nie wiem czy jego biegłość mnie zachęcała czy ukazywała jak wielką drogę mam jeszcze do pokonania.

Tak było

W TP udało się też zrobić kilka prostych gier. Bardzo prostych… Za to jaka satysfakcja! Wtedy przekonałem się, że wolę naukę poprzez wykonywanie konkretnych zadań, mających sens i dążących do konkretnego celu. Niestety nie był to język z perspektywami. Jako, że nauka była dla samego siebie i nie wiązałem z tym przyszłości, programowanie odstawiłem. Aaaaa, do kodowania grafiki wykorzystywałem tutaj assemblera. Szaleństwo. Przenoszenie zer i jedynek między komórkami pamięci karty graficznej i wpływ tego na wyświetlany obraz. Polecam masochistom i pasjonatom.

PHP
Co tu dużo mówić, jak się chce coś samemu poprawić, czy to w WP, czy na innej stronie, warto podstawę znać. Swego czasu wpadłem na szalony pomysł by PHP wymasterować i zrobić z tego źródło zarobku. W sumie nie mam pojęcia czemu to nie doszło do skutku. Widać życie miało w tym jakiś ukryty plan.

Java
Chciałem pisać na Androida. Jednak podczas pracy jako menadżer projektu miałem dużo styczności z Javą. Niesamowicie skutecznie mnie, to do niej zniechęciło. Temat rzeka i cóż mogę powiedzieć… Nie szanuję tego języka. W rękach solidnego programisty, dysponującego odpowiednią ilością czasu oraz funduszy  można osiągnąć wszystko. Jednak przy braniu najtańszych programistów i goniących „dedlajnach” jest to idealny wzór na widowiskową katastrofę. Maszyny są zarzynane, frustracja rośnie, a wyszukiwanie błędu trwa i pożera zasoby.

Python
Szkoda, że tak bardzo niedoceniany w PL i marginalnie stosowany. Składnia, filozofia, mnogość zastosowań. Polecam każdemu z czystym sumieniem. Świetnie bawiłem się podczas nauki. Kilka razy udało się wykorzystać do drobniejszych zadań. Gdyby nie problemy z wersjami przy kompilowaniu na Androida pewnie dalej bym w tym siedział. Jako alternatywa dla PHP i Javy jak najbardziej :)

 

Ogrom życiowych zakrętów, mnogość zainteresowań, spowodowały że nic z tego co wymieniłem nie zatrzymało mnie na dłużej. Fakt, że jestem 100% humanistą i choć matematyka nie sprawiała mi problemów, to jednak programować lubię dla własnej satysfakcji. W końcu nic nie daje większej radości gdy odnajdujemy rozwiązanie problemu i efekty możemy od razu ujrzeć na ekranie komputera :)

blog2
  • Paulina Kaczmarek

    też zaczynałam z C64 – kiedyś sprzedawali „komputery” od razu z podręcznikiem do języka programowania, w moim przypadku niestety był po niemiecku, ale dużej różnicy nie zrobiło, bo w domu była też ta książka :D https://uploads.disquscdn.com/images/823432223f6c34ac5ab3f593bde1a9b9f10a2dbb5bedbc0f87817e80cfad3b18.jpg

    • Aż mi to przypomniało pewien dowcip:
      – OD DZIŚ BĘDZIEMY LICZYLI NA KOMPUTERACH! – OZNAJMIŁA NAUCZYCIELKA
      – WSPANIALE! ZNAKOMICIE!! – CIESZĄ SIĘ UCZNIOWIE.
      – NO TO KTO MI POWIE, ILE BĘDZIE PIĘĆ KOMPUTERÓW DODAĆ DWADZIEŚCIA JEDEN KOMPUTERÓW?