1/365 Początek

1/365
Wszystko ma gdzieś początek i koniec.

Zdecydowałem się na projekt, w którym codziennie przez 365 dni wykonuje jedno zdjęcie i się nim z Wami dzielę by pobudzić swoją kreatywność. Zacząć ponownie dostrzegać miejsca, sytuacje, zdarzenia i osoby, które mnie otaczają. Już przed wykonaniem pierwszego zdjęcia byłem pewien co się na nim znajdzie.

Początek – studio dało mi bardzo wiele nowych możliwości, których nie miałem do tej pory i było na liście małych marzeń. Stało się początkiem nowej drogi, obecnie przyczyniło się do decyzji o projekcie.

Koniec – wpłynęło po części na koniec pewnej relacji, zakończyło pewien etap. Teraz pozostaje się dobrze wykorzystać, to co udało się osiągnąć i dalej iść przed siebie :)

Czytaj dalej

Jak robić ostre zdjęcia… zayebiście ostre zdjęcia.

Dziś zapewne to nie będzie wpis dla wszystkich, ale wierzę, że części osób może się przydać :)
Nie ma to jak pisać poradnik ledwo po rozpoczęciu swojej przygody z fotografia studyjną :D Do dzieła!

Co jara mnie w portretach pisałem tutaj. Jednak rzecz, do której uprawiam mentalny faping, to ostrość i ilość detali widocznych na zdjęciu, w portrecie tak pożądanych. Dość późno odkryłem jakie korzyści pod tym względem daje fotografia analogowa w średnim i dużym obrazku… choć z drugiej strony, by się tym zająć i tak musiał bym sprzedać nerkę, albo dwie. Cały czas wierzę, że istnienie świętego mikołaja okażę się prawdą i uraczy mnie on zacnym prezentem, w końcu byłem grzecznym chłopcem? Typowe pytanie retoryczne, więc proszę mi tu nie odpowiadać na głos, bo jeszcze mikołaj usłyszy i będzie chu… będą nici z prezentu.

Celem, do którego dążę, jest nie tylko robienie coraz ciekawszych tematycznie zdjęć, ale także coraz wyższy ich poziom techniczny. Staram się by każda kolejna sesja stawiała przede mną jedno nowe wyzwanie. Przy większej ich ilości ciężko potem powiedzieć, co wpłynęło na efekt końcowy i postępy mogą być niewidoczne. Przy kilku takich sesjach poziom motywacji strasznie spada i jest klops.  Spada, też gdy inni kombinują mniej, a jednak te zdjęcia wyglądają technicznie lepiej (o tym trochę tutaj). Nie dajmy więc powodu do radości bananowym fotografom i zobaczmy co możemy w tym temacie zrobić ;)

(więcej…)

Czytaj dalej

Co mnie kręci – Fotografia

Zainteresowań wiele, dlaczego więc zacząłem od fotografii? Myślę, że ten wpis będzie odpowiedzią nie tylko dla Was, ale przede wszystkim dla mnie :)

Ostatnio ktoś zapytał mnie, jak zaczęła się moja przygoda z fotografią i kiedy. Jakież było moje zdziwienie, gdy okazało się, że nie potrafię udzielić na nie odpowiedzi. Ojciec kiedyś fotografował, ale mocno amatorsko, bawił się nawet w samodzielne wywoływanie klisz i robienie odbitek. Jednak było to daaaaawno temu i zdecydowanie nie w czasach gdy byłem na tyle świadom, iż mógłbym czerpać jakiekolwiek wzorce. Cały sprzęt z domowej ciemni, podczas wyprowadzki z Łodzi, trafił na śmietnik, bo „już się nie przyda”. W domu leżały 3 stare aparaty, z czego jeden sprawy. Żadne rewelacje, ot kliszowce w pełnym manualu. Żadnej pomocy ze strony automatyki :) Podejście do takiego fotografowania miałem jedno, jakoś w wieku 6-7 lat i zakończyło się cała prześwietloną kliszą :D Wszystkie zdjęcia były totalnie białe (wyglądały dokładnie tak). Nie wiem, czy to wina aparatu (kurwa mać, statystycznie choć jedno (więcej…)

Czytaj dalej

Czemu zbrzydło mi pisanie

Przy zapowiedzi poprzedniego wpisu na fb użyłem sformułowania, że szczerze jak za czasów bloga na Onecie. I faktycznie poprzedni wpis (tutaj) był tak szczery i od serca jak to tylko możliwe.

 

A skąd ten Onet?

Tam zacząłem swoją przygodę z blogowaniem i bardzo miło ją wspominam. W związku z tym, że najlepiej piszę mi się pod wpływem emocji, a emocji wtedy nie brakowało, to pisałem często. Zawsze mocno, dosadnie, z głębi siebie, autentycznie. Kiedyś bycie autentycznym charakteryzowało blogi. Bycie blogerem nie było powodem do wstydu, w sumie chyba nie było takiego pojęcia (więcej…)

Czytaj dalej

Popadanie w hedonizm

Był taki czas w moim życiu gdzie po rozstaniu z jednej strony było mi oczywiście przykro, z drugiej zaś, poczułem niesamowitą ulgę. Wtedy nie zdawałem sobie sprawy jak duże piętno odcisnęło na mnie to rozstanie. Jak fakt bycia zaręczonym, a potem konieczności zakończenia tego stanu, bardzo we mnie siedział. Na co dzień staram się tego nie pokazywać, nie mówić o tym, może nawet ukrywać, a po ostatnim razie ukryję jeszcze mocniej. Jestem mocno emocjonalną osobą. Współodczuwanie jest dobrym określeniem, bardzo mocno współodczuwam i mam tak odkąd pamiętam. Czytając/widząc scenę potrafię poczuć, to, co czuję jej uczestnicy. Dość ciężkie do opisania i mocno utrudniające codzienne funkcjonowanie. Potrafi mnie wzruszyć wszystko, co posiada odpowiednio duży ładunek emocjonalny. Bez względu na to, czy będę na ulicy, w pracy, podczas spotkania, przed tv, kompem, czy wchodząc do biedronki. Straszna, to lipa gdy wchodzisz do biedro, bang! Zabłąkana myśl i oczy robią się mokre. Dlaczego o tym wszystkim wspominam? Metody radzenia z emocjami są różne. Kiedyś zastanawiałem się jak, to jest być gościem, który się nie przywiązuje tylko korzysta z uroków życia. Tak jak robi większość bez mózgów, tylko tutaj miało być bez krzywdzenia. Trzeba uważać, czego sobie człowiek życzy, bo może się spełnić… (więcej…)

Czytaj dalej