Walnij Ex

W poprzednim wpisie (tutaj) wspomniałem o projekcie, w którym biorę udział. Teraz nadeszła pora by wspomnieć więcej o samej aplikacji oraz planie minimum, optymalnym i wariancie idealnym :D

Walnij Ex
Nazwa jest mocno improwizowana i na szybko nie udało się niczego lepszego wykombinować. Jednak doskonale oddaje sens gry, a dodatkowo gdy wpadłem na ten pomysł byłem właśnie tym Ex, któremu należało walnąć. Może efekt pracy dotrze do tej konkretnej osoby i wywoła uśmiech na jej twarzy :) (więcej…)

Czytaj dalej

Nabici w Nexusa

Niedawno byłem bliski popełnienia błędu życia. Ok, może lekko przesadzam, ale na pewno zmarnowałbym kupę kasy. Jednak zanim wyjawię jak by do tego doszło, zaczniemy od początku.

Pamiętacie pierwsze wersje Androida? Pierwsze telefony? Ja pamiętam. Była to błoga przesiadka z tragicznego Windows Mobile 6.0 na Androida 1.5. Przy wyborze telefonu na zielonym systemie nie było wtedy żadnego wyboru. Jedyny dostępny model to HTC Dream znany w Polsce jako G1 (zabawne, że wielu piewców wspaniałości Nexusów nie zna tego modelu). Były to ciekawe początki. Z jednej strony producenci nie wiedzieli z czym się to wszystko je, czy warto w to inwestować, a z drugiej strony społeczność potrafiła czynić cuda (niech przykładem będzie ostatnia wersja Androida dla G1 i ilość dostępnych programowych modyfikacji). Dość szybko pojawiły się pierwsze systemowe nakładki mające na celu wyróżnienie się na tle konkurencji oraz dodanie nowych funkcji… było to o tyle ważne, bo czysty andek nie miał wiele do zaoferowania. Z czasem z całego grona mocno wybiło się HTC. Nakładki dzieliliśmy na Sense i gówno. Na prawdę! Były tak zajebiste, że ówczesne telefony nie były w stanie ich uciągnąć. Jednak instalowaliśmy, ciągle było nam mało. Z wypiekami na twarzy wgrywałem każdą nowość i nie raz ratowałem całą noc telefon po nieudanym rootowaniu lub wgrywaniu custom romu. Ech, to były czasy.

 

(więcej…)

Czytaj dalej

W dupach nam się przewraca cz.1

Każdy produkt (zwłaszcza nowość) lub usługa padną ofiarą hejtu. To bez znaczenia jak dana rzecz jest postępowa, jak wiele zmienia i wnosi. Dam sobie rękę uciąć, że gdy ktoś w końcu wynajdzie lekarstwo na raka, to i tak znajdą się osoby mające wiele do powiedzenia w kwestii tego jakie to rozwiązanie jest do dupy. Oczywiście najwięcej hejtują osoby, które dane produktu nie miały w ręku lub nawet na oczy nie widziały.
Do poruszenia tej kwestii skłoniły mnie ciągle powtarzające się komentarze na różnych serwisach technologicznych.

SAMSUNG

Pierwszy z brzegu przykład w związku z premierą najnowszego flagowca. Standardowo w sieci odezwały się głosy, że to plastikowe gówno. Tak się składa, że mam ten model i miałem w rękach inne telefony Samsunga. Zgadzam się, że wydając 2000 – 3000 zł za telefon mógłby mieć jakieś ekskluzywne elementy wykończenia (osobiście nie pasuje tu tylko ramka, która aż się prosi by była metalowa). Nie zapominajmy, że plastik plastikowi nie równy! Z tego tworzywa są robione zabawki dla dzieci (te tandetne, jak i te baaaardzo wytrzymałe), kokpity w samochodach, samolotach i pizdylion różnych rzeczy, o różnych poziomach wytrzymałości. Trzymając S4 w ręku nie mam wrażenia, że zaraz mi się rozleci. Wszystko jest na prawdę dobrze spasowane, nic nie trzeszczy. Czego nie można powiedzieć o bardzo wielu modelach choćby tak chwalonego HTC. Schodząca farba, odpadające literki z nazwą producenta. To jest dopiero wstyd dać komuś do ręki taki sponiewierany telefon. Mam wrażenie, że pejoratywna etykieta plastikowych produktów przylgnęła do Samsunga już daaawno temu. Jeszcze za czasów modeli z serii x czy J. Wtedy wykonanie pozostawiało wiele do życzenia. Wystarczyło by telefon zaczął wibrować na czystym stole, a już tył był do wymiany (oczywiście tylna klapka była baterią, więc takie częste podmianki nie wchodziły w grę)

Kolejną kwestia to czy na prawdę modele innych producentów, w droższych obudowach” są wytrzymalsze? Praktyczniejsze? Metal się wgina, szkło pęka lub się rysuje. W czym to jest lepsze od amortyzującego upadek plastiku? O wadze już nawet nie trzeba wspominać. Strasznie toporne wydają się te metalowe modele, ale to już moje subiektywne odczucie.

Czytaj dalej